Poleżałam tak
jakieś 15 min. Wstałam i poszłam jeszcze raz przeglądnąć ciuchy, które kupiłam
i tą cudo-wną kurtkę. Oczywiście jak to ja, musiałam jeszcze raz wszystko
przymierzyć. Właśnie miałam na sobie niebieską bluzkę. I chciałam zobaczyć, jak
prezentuje się z kurtką od Harrego.
H: Widzisz jak
ładnie w niej wyglądasz?
M: Mam do ciebie
prośbę.
H: Słucham?
M: Mógłbyś mnie tak
nie straszyć?!
Wzdrygnął się i
zaśmiał.
H: A czego ty się
boisz? Przecież nic ci nie zrobię.
M: No nie wiem
jeszcze czego się mogę po tobie spodziewać. Znam cię zaledwie jeden dzień.
H: A mi się wydaje
jakby wieczność.
M: Mi w sumie też.
To była prawda.
Niby tylko jeden dzień, a wydaje się, jakbym znała go od zawsze. Jeszcze raz
spojrzałam w lustro. Muszę przyznać, że wyglądałam w tym całkiem nie źle.
M: Jeszcze raz
dzięki za tą kurtkę.
H: Nie ma sprawy.
Zasługujesz na nią. I wyglądasz w niej rewelacyjnie.
M: Może i tak. Ale
jak ja się tobie za to odwdzięczę?
M: I co?
H: To, że za
prezenty nie musisz się odwdzięczać.
M: I tak coś
wymyślę.
Postanowiłam
przebrać się w normalne ciuchy, więc grzecznie wyprosiłam Harrego z pokoju. Po
odłożeniu nowych ciuchów na swoje miejsce, postanowiłam odnaleźć loczka.
Siedział u siebie w pokoju. Gdy tam weszłam, moim oczom ukazał się imponująco
duży i piękny fortepian.
M: AAA!!!...
(zakryłam usta dłonią)
H: Co się stało?
M: Kkkkogo to jest?
Szybko podbiegłam
do tego pięknego instrumentu. Przejechałam po nim, jakby był zrobiony z kruchej
porcelany.
M: Mogę na nim
zagrać?
H: Umiesz grać na
fortepianie?
M: No XD
H: Ciekawe czym
mnie jeszcze zaskoczysz. Pewnie, że możesz.
Usiadłam przy
fortepianie. Zaczęłam grać i śpiewać Christina
Perri „A thousand years”. Gdy skończyłam popatrzyłam na Harrego, który z
wielkimi oczami się we mnie wpatrywał.
M: Heej co jest?
H: Po prostu jesteś
niesamowita. Brakuje mi słów, żeby cię opisać.
M: Emm dzięki.
H: Zagraj coś
jeszcze.
M: Dobra zobaczmy
czy zgadniesz co to jest.
Moje palce zaczęły
piosenkę. Uśmiechnął się i zaczął się droczyć.
H: Nigdy nie
zgadnę.
M: Oj zgadniesz,
zgadniesz. Tylko musisz się dobrze skupić.
H: Dobra będę
strzelał. Adele „Someone like you?
Szeroko się
uśmiechnęłam.
M:Nie. :P
H: No to nie wiem.
M: Śmiało dasz
radę.
Spuścił głowę.
H: One Direction „They don’t know about us”?
M: Brawo!!!
Śmiałam się i
klaskałam, a on zrobił taką minę, jakby coś kombinował.
M: Wiesz pójdę
teraz układać piosenkę. Potrzebuje jeszcze jednej zwrotki.
H: Dobra ja zrobię
cos do jedzenia.
Poszłam do
„swojego” pokoju i wzięłam swój zeszyt. Położyłam się na łóżku na brzuchu i
zaczęłam układać.
Układałam melodię i
pod nosem nuciłam. Później zaczęłam śpiewać, zapominając, że nie jestem sama w
domu.
H: Ładne to.
Podskoczyłam.
Odwróciłam się do drzwi. Harry stał z
uśmiechem na twarzy a w policzkach, jak zawsze, miał urocze dołeczki.
M: Ej, miałeś mnie
już nie straszyć – udałam obrażoną.
H: To nie moja
wina, że jesteś taka strachliwa.
Zaczął się śmiać. W
końcu wzięłam jedną z poduszek i rzuciłam w jego głowę.
H: Pożałujesz tego.
M: Uważaj już się
boję.
Zrobił złośliwy
uśmieszek. Podniósł poduszkę i rzucił nią we mnie. Później ja w niego itd. W
końcu rozwinęła się zacięta walka na poduszki. W pewnej chwili Harry zaczął
mnie łaskotać.
M: Przestań!
Słyszysz?! Masz przestać!
H: Jak mnie ładnie
przeprosisz.
M: Dobra
przeproszę.
H: To czekam
przepraszaj już. :P
Ledwo mogłam mówić.
M: Jak mam niby to
zrobić jak mnie łaskoczesz?
H: A to już twój
problem.
M: Prze-prze nie
mogę.
Chyba się
zorientował, że jednak nie dam rady, bo dał mi spokój. Położył się obok mnie.
Po tych torturach, zaczęłam powoli dochodzić do siebie. Leżałam bezwładnie i
kompletnie nie mogłam się ruszyć.
H: Czekam. :P
M: Przepraszam -
powiedziałam bardzo słabym głosem.
H: Hm… ładniej
przeproś.
Pokazał palcem swój
policzek. Resztkami sił przysunęłam się do niego i dałam mu buziaczka.
H: No tak lepiej.
Padłam znowu na
łóżko, bo jeszcze nie doszłam do siebie. Oddychałam bardzo ciężko. Nie ruszałam
się i powoli odzyskiwałam swoje siły.
H: Hej co jest?
M: To przez ciebie.
Po takich torturach zawsze długo mi schodzi, żeby dojść do siebie.
H: To odpoczywaj, a
ja pójdę dokończyć robić kolację.
M: Dobra.
Leżałam tak myśląc
o niczym. W końcu Harry przyszedł z kolacją. Nawet lepiej, bo i tak nie miałam
siły zejść do kuchni tak mnie wymęczył. Ale przynajmniej mogłam już usiąść.
Chociaż może dlatego odzyskałam siły, bo Harry chciał mnie nakarmić. Po kolacji
wzięłam prysznic, chwilę pograłam na gitarze i poszłam spać. Jak na złość nie
mogłam usnąć, a do tego było mi zimno. Co chwilę zerkałam na zegarek. Była już
11.30 a położyłam się o 10.00. Słyszałam jak jeszcze Harry kręci się po domu.
Co on tyle robi? Gdy zauważyłam przez szybę w drzwiach, że wchodzi do swojego
pokoju, zadzwoniłam do niego. Nie odebrał, tylko zaraz do mnie przyszedł.
H: Hej nie śpisz
jeszcze? Właśnie miałem do ciebie przyjść sprawdzić, ale zadzwoniłaś.
M: Nie śpię, nie
mogę zasnąć i jest mi zimno. :/
H: Oj biedna a to
czemu?
M: Nie wiem.
Położył się obok
mnie i przykrył kołdrą. Nie wiem czemu tak od razu mu zaufałam. Ale przecież
nie jest jakimś obcym dla mnie człowiekiem. Mogłabym go nawet nazwać
przyjacielem. Choziaż co do tego, to nie miałam pewności. Miałam wrażenie, że
jest kimś więcej. Dotknęłam jego ręki. Jej jaka była ciepła.
H: Huh rzeczywiście
ci zimno.
Przytulił mnie i od
razu było mi cieplej. Zrobiłam się bardzo senna i zasnęłam.
Jest już rozdział VII. Ale czy ktoś to w ogóle czyta? Jeśli czytasz komentuj. ;)


szczepankaa czyta ;D no Asiaa kiedy wydasz książke ;D pamietaj dla mnie z autografem i darmowa ;D
OdpowiedzUsuńjaasne :P
Usuń