wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział VIII - Rozmowa i irytacja

Gdy się obudziłam, nadal byłam w ramionach Harrego, który jeszcze spał. Spojrzałam na zegarek i była 8.00. Delikatnie wyślizgnęłam się z jego objęć. Poszłam do łazienki. Gdy wróciłam, leżał podparty na łokciu.
H: Hej ;) Jak się spało?
M: Bardzo miło a tobie?
H: Też. Przebierz się, a ja pójdę zrobić coś do jedzenia ;)
M: Lubisz gotować co?
H: Jeśli warto, to zawsze.
I zostawił mnie samą w pokoju. Mimo, że znałam go zaledwie 2 dni, bardzo go polubiłam. Zeszłam na dół i zobaczyłam przy stole już całą piątkę, czyli, że chłopaki wrócili.
M: Cześć wszystkim. J
Lou, L, Z, N: Cześć.
Harry, uśmiechając się, postawił przede mną talerzyk z dwiema kromkami z serkiem i szklankę herbaty.
H: Smacznego. ;)
M: Dzięki. ;)
N: Ej, a ja to musiałem sobie sam zrobić śniadanie.
H: Bo ty i tak zjesz szybciej niż zrobisz. :P
Roześmiałam się.
N: Ej Malwa zjesz wszystko? – spytał, gdy Harry wyszedł a kuchni.
M: No nie wiem chyba tak. :P
N: Prooooooszę daj mi jedną.
L: Niall, opanuj się.
M: Dobra masz, bo widzę, że i tak nie dasz mi spokoju.
N: Dzięki. A wy siedźcie cicho.
H: A ja wszystko słyszę!
N: To nie słysz. Pozwoliła mi.
H: Tak? A ja myślę, że po prostu chciała być miła. W takim razie dzisiaj ty robisz obiad, bo miała być moja kolej.
N: Mogę zabrać was do Nandos.
H: Nie.
Niall zwiesił głowę. Harry usiadł obok mnie.
H: A ty mu się nie uginaj. To jest Niall on zawsze jest głodny.
M: Ale on tak ładnie prosił.
H: Jesteś chorobliwie za dobra.
Nic nie powiedziałam. Bo co niby miałam? Uśmiechnęłam się i wbiłam wzrok w stół.
Lou: A jak się spało?
M: Przyjemnie.
Lou: Tylko?
Byłam zdezorientowana. Zobaczyłam, że Harry też.
M: O co ci chodzi?
Lou: Fajnie spać z Harrym?
H: Skąd ty…?
Louis wyciągnął aparat i pokazał nam zdjęcie, na którym śpimy z Harrym wtuleni w siebie. Liam, Niall i Zayn wiedzieli o co chodzi i zaczęli się śmiać. Czułam, że robię się czerwona.
M: Co to ma być?! Wiesz, że tak nie wolno?
Lou: Uuu… ostra.
M: My Polki mamy to we krwi, więc jeśli jeszcze raz zrobisz coś podobnego to po tobie.
Lou: Dobra, dobra.
M: Ale z drugiej strony to zdjęcie jest urocze.
H: Też tak myślę.
Popatrzyłam na chłopaka z uśmiechem. Odpowiedział mi tym samym.
L,N,Z : Uuuuuuuu! Coś się dzieje.
M: Ej! Bo włamie się na wasze twittery, pochowam wszystkie lusterka, a Niall nie dostanie jedzenia do wieczora.
L i Z: Nieeeeeeee!
N: Nieeeeeeeeeeeeeeeee!
I uciekli zapewne do swoich pokoi. Potem wzięłam jeszcze z lodówki marchewkę(oczywiście najpierw spytałam Louisa czy mogę), zjadłam i poszłam do siebie. Już tak dawno nie rozmawiałam z Kasią.
Włączyłam laptopa i zaczęłyśmy rozmowę.
M: Hej. Sorry, że się nie odzywałam wcześniej.
K: Nie no nie ma sprawy. Rozumiem, byłaś zajęta.
Ona jest taka świetna.
M: To może najpierw najnudniejsze pytanie. Jak tam w szkole?
K: Haha XD poza tym, że nie ma ciebie to nic nowego. :P Wiesz, że tęsknie? ;)
M: Tak wiem ja za tobą też.
K: A u ciebie co słychać? Te idiotki się uspokoiły?
M: No mam nadzieję, że teraz już tak. ;)
K: Teraz już tak? Jesteś w jakimś duuuużo lepszym nastroju, niż cię ostatnio widziałam. Coś przede mną ukrywasz.
M: Oj tam zaraz ukrywasz. Chce ci powiedzieć, ale jeszcze nie wiem jak.
K: A ja wiem jak. :P
M: Niby jak?
K: Wprost. Wiesz, że mi możesz wszystko powiedzieć. Nieważne jak, co i gdzie.
M: No dobra. Spotkałam pięciu najzabawniejszych chłopaków pod słońcem! XD
Wiedziała o kogo chodzi.
K: Że co?!
M: To co usłyszałaś. Spotkałam Niall’a, a teraz z nimi mieszkam. Na czas nieokreślony.
K: Ty szczęściaro!
M: Dzięki kochana. Zawołam ich to wszyscy sobie pogadamy.
K: Dobra. Ale fajnie. XD
Kasia, tak jak i ja bardzo ich lubiła, ale nie miała bzika na ich punkcie. Kochała ich muzykę, przy niektórych leciały jej łzy, ale jakby spotkała któregoś z nich, to nie piszczałaby na całe gardło.
Wyszłam z pokoju i zawołałam.
M: Chłopaki chodźcie do mnie, bo taka jedna wyjątkowa dla mnie osoba chciałaby was poznać!
CH: Idziemy!
Zaraz wszyscy byli u mnie w pokoju.
M: Kasia poznaj chłopaków. Harry, Louis, Niall, Liam i Zayn.
Chłopaki dziwnie się popatrzyli na mnie. Pewnie dlatego, że mówiłam po polsku. XD
M: Chłopaki to moja najlepsza przyjaciółka, Kasia. A po angielsku Kate.
CH: Cześć Kasia. (polski)
K: Cześć. :D
Była tak samo zaskoczona jak ja, gdy usłyszałam po raz pierwszy polski od Liama.
M: Kate jest tak samo uzdolniona jak ja i też kocha muzykę.
N: Pominęłaś jeden element. Jest bardzo ładna. J
Zachichotałam, a Kasia zrobiła się czerwona.
M: Bo wiedziałam, że sami to zauważycie.
K: Dzięki. A ty Malwinko oprócz tego masz też wielkie szczęście.
M: Do ciebie też się uśmiechnie.
K: Mam nadzieję. Ej Lou gdzie twoje marchewki?
Wszyscy, oprócz Louisa zaczęli się śmiać, a najbardziej Niall.
Lou: Niall mi je zjadł. (spuszczona głowa i mina szczeniaczka)
To spowodowało jeszcze większy śmiech Niall’a.
K: Niall, tak nie wolno. :P
N: Ej ja nic mu nie zjadłem.
Lou: To przecież Niall, on zawsze coś je. :P
M: Dobra starczy!
L: Kate, a wiesz, że Malwa i Harry ostatnio tak jakoś dziwnie się na siebie patrzą?
Co on kombinuje?!
K: Serio? (spytała podejrzanie)
L: Tak zaczynają naprawdę się „lubić”. XD
K: Uuuuu XD.
M: Liam!
Zmroziłam go wzrokiem.
L: Dobra już nie będę.
M: No.
Przejechałam po twarzach wszystkich chłopaków i okazało się, że Niall cały czas jest wpatrzony w ekran laptopa a raczej w… Kasie!
M: Hej Niall co się tak zapatrzyłeś?
N: Nic, nic.
Wiedziałam, że tak powie. Uśmiechnął się i spuścił oczy. A Zayn?  No tak zapomniałam o nim. Cały czas poprawiał sobie fryzurę, patrząc w moje lusterko. Gdy w pewnym momencie chciałam mu je odebrać, mało co się na mnie nie rzucił.
 M: Hej spokojnie. Ale jak chcesz się przeglądać to idź po swoje. Moje nie jest do tak brutalnego wykorzystywania. Więc oddawaj!
Uśmiechnął się szyderczo i pokręcił głową.
M: Dobra, w takim razie pochowam wszystkie twoje.
Spuścił głowę i z niechęcią oddał mi moją własność. W trakcie rozmowy, Harry wypytywał Kasię dosłownie o wszystko. Np. gdzie mieszkamy czy jakie są u nas warunki atmosferyczne. W pewnym momencie Louis zaczął się wygłupiać, jak na niego przystało. To było nie do wytrzymania, bo często ofiarą jego wygłupów byłam ja. Raz np. mierzył moje bluzki, a jak zaczął jedną ubierać, wkurzyłam się. Gdy do niego podeszłam, żeby mu ją odebrać, zaczął biec w niej po całym pokoju, a ja za nim.
M: Oddawaj to moje!
Lou: Ale teraz moje.
M: Oddawaj!
Lou: Nie!
M: Dziecko!
Wyszczerzył się i roześmiał.
M: Agh debilu oddawaj!
Lou: Nie!
W końcu zmęczyło mnie bieganie i wpadłam na pewien pomysł. Rano, jak brałam przekąskę, widziałam jeszcze reklamówkę marchewek i  sok marchewkowy. Popatrzyłam szyderczo na Louisa i pobiegłam na dół. Wyciągnęłam z lodówki wszystko, co było marchewkowego, i poszłam z powrotem.
M: Hej Lou patrz co tu mam. :D
Louis otworzył szeroko oczy.
M: Oddaj ładnie bluzeczkę, albo tego nie znajdziesz. A jak oddasz to ja tobie też. XD
Louis spuścił głowę z miną szczeniaczka, a potem podał mi moją bluzkę.
M: No grzeczny chłopczyk. ;)

Popatrzyłam na resztę. Wszyscy zachodzili się ze śmiechu. Nie wytrzymałam i sama zaczęłam się śmiać. Pogadaliśmy jeszcze chwile. Potem Harry jednak zgodził się, aby Niall w ramach kary za wyłudzenie jedzenia, zabrał nas do Nando’s. Jedzenie tam jest świetne. Nie ma co Niall ma dobry gust. Gdy wróciliśmy, chłopaki posiedzieli chwilę i powiedzieli, że muszą jechać do studia nagraniowego i wrócą wieczorem. Rzuciłam krótkie „Ok” i wyszli. Potem pomachałam im jeszcze i poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku po dość męczącej części dnia.


Mamy rozdział ósmy. Bardzo zależy mi na komentarzach od każdego, kto to czyta. Więc wysil się choć trochę i napisz kilka słów. Przyjmę każdą krytykę. Tylko napisz, co mylisz. ;)

1 komentarz: