H: Hej ;) Jak się
spało?
M: Bardzo miło a
tobie?
H: Też. Przebierz się, a ja pójdę zrobić coś do jedzenia
;)
M: Lubisz gotować
co?
H: Jeśli warto, to
zawsze.
I zostawił mnie
samą w pokoju. Mimo, że znałam go zaledwie 2 dni, bardzo go polubiłam. Zeszłam
na dół i zobaczyłam przy stole już całą piątkę, czyli, że chłopaki wrócili.
M: Cześć wszystkim.
J
Lou, L, Z, N:
Cześć.
Harry, uśmiechając
się, postawił przede mną talerzyk z dwiema kromkami z serkiem i szklankę
herbaty.
H: Smacznego. ;)
M: Dzięki. ;)
N: Ej, a ja to
musiałem sobie sam zrobić śniadanie.
H: Bo ty i tak
zjesz szybciej niż zrobisz. :P
Roześmiałam się.
N: Ej Malwa zjesz
wszystko? – spytał, gdy Harry wyszedł a kuchni.
M: No nie wiem chyba
tak. :P
N: Prooooooszę daj
mi jedną.
L: Niall, opanuj
się.
M: Dobra masz, bo
widzę, że i tak nie dasz mi spokoju.
N: Dzięki. A wy
siedźcie cicho.
H: A ja wszystko
słyszę!
N: To nie słysz.
Pozwoliła mi.
H: Tak? A ja myślę,
że po prostu chciała być miła. W takim razie dzisiaj ty robisz obiad, bo miała
być moja kolej.
N: Mogę zabrać was
do Nandos.
H: Nie.
Niall zwiesił
głowę. Harry usiadł obok mnie.
H: A ty mu się nie
uginaj. To jest Niall on zawsze jest głodny.
M: Ale on tak
ładnie prosił.
H: Jesteś
chorobliwie za dobra.
Nic nie
powiedziałam. Bo co niby miałam? Uśmiechnęłam się i wbiłam wzrok w stół.
Lou: A jak się
spało?
M: Przyjemnie.
Lou: Tylko?
M: O co ci chodzi?
Lou: Fajnie spać z
Harrym?
H: Skąd ty…?
Louis wyciągnął
aparat i pokazał nam zdjęcie, na którym śpimy z Harrym wtuleni w siebie. Liam, Niall
i Zayn wiedzieli o co chodzi i zaczęli się śmiać. Czułam, że robię się
czerwona.
M: Co to ma być?!
Wiesz, że tak nie wolno?
Lou: Uuu… ostra.
M: My Polki mamy to
we krwi, więc jeśli jeszcze raz zrobisz coś podobnego to po tobie.
Lou: Dobra, dobra.
M: Ale z drugiej
strony to zdjęcie jest urocze.
H: Też tak myślę.
Popatrzyłam na
chłopaka z uśmiechem. Odpowiedział mi tym samym.
L,N,Z : Uuuuuuuu!
Coś się dzieje.
M: Ej! Bo włamie
się na wasze twittery, pochowam wszystkie lusterka, a Niall nie dostanie
jedzenia do wieczora.
L i Z: Nieeeeeeee!
N:
Nieeeeeeeeeeeeeeeee!
I uciekli zapewne
do swoich pokoi. Potem wzięłam jeszcze z lodówki marchewkę(oczywiście najpierw spytałam Louisa czy mogę), zjadłam i
poszłam do siebie. Już tak dawno nie rozmawiałam z Kasią.
Włączyłam laptopa i
zaczęłyśmy rozmowę.
M: Hej. Sorry, że się nie odzywałam wcześniej.
K: Nie no nie ma
sprawy. Rozumiem, byłaś zajęta.
Ona jest taka
świetna.
M: To może najpierw
najnudniejsze pytanie. Jak tam w szkole?
K: Haha XD poza
tym, że nie ma ciebie to nic nowego. :P Wiesz, że tęsknie? ;)
M: Tak wiem ja za
tobą też.
K: A u ciebie co
słychać? Te idiotki się uspokoiły?
M: No mam nadzieję,
że teraz już tak. ;)
K: Teraz już tak?
Jesteś w jakimś duuuużo lepszym nastroju, niż cię ostatnio widziałam. Coś
przede mną ukrywasz.
M: Oj tam zaraz
ukrywasz. Chce ci powiedzieć, ale jeszcze nie wiem jak.
K: A ja wiem jak.
:P
M: Niby jak?
K: Wprost. Wiesz,
że mi możesz wszystko powiedzieć. Nieważne jak, co i gdzie.
M: No dobra.
Spotkałam pięciu najzabawniejszych chłopaków pod słońcem! XD
Wiedziała o kogo
chodzi.
K: Że co?!
M: To co
usłyszałaś. Spotkałam Niall’a, a teraz z nimi mieszkam. Na czas nieokreślony.
K: Ty szczęściaro!
M: Dzięki kochana.
Zawołam ich to wszyscy sobie pogadamy.
K: Dobra. Ale
fajnie. XD
Kasia, tak jak i ja
bardzo ich lubiła, ale nie miała bzika na ich punkcie. Kochała ich muzykę, przy
niektórych leciały jej łzy, ale jakby spotkała któregoś z nich, to nie
piszczałaby na całe gardło.
Wyszłam z pokoju i
zawołałam.
M: Chłopaki
chodźcie do mnie, bo taka jedna wyjątkowa dla mnie osoba chciałaby was poznać!
CH: Idziemy!
Zaraz wszyscy byli
u mnie w pokoju.
M: Kasia poznaj
chłopaków. Harry, Louis, Niall, Liam i Zayn.
Chłopaki dziwnie
się popatrzyli na mnie. Pewnie dlatego, że mówiłam po polsku. XD
M: Chłopaki to moja
najlepsza przyjaciółka, Kasia. A po angielsku Kate.
CH: Cześć Kasia.
(polski)
K: Cześć. :D
Była tak samo
zaskoczona jak ja, gdy usłyszałam po raz pierwszy polski od Liama.
M: Kate jest tak
samo uzdolniona jak ja i też kocha muzykę.
N: Pominęłaś jeden
element. Jest bardzo ładna. J
Zachichotałam,
a Kasia zrobiła się czerwona.
M: Bo wiedziałam,
że sami to zauważycie.
K: Dzięki. A ty
Malwinko oprócz tego masz też wielkie szczęście.
M: Do ciebie też
się uśmiechnie.
K: Mam nadzieję. Ej
Lou gdzie twoje marchewki?
Wszyscy, oprócz
Louisa zaczęli się śmiać, a najbardziej Niall.
Lou: Niall mi je
zjadł. (spuszczona głowa i mina szczeniaczka)
To spowodowało
jeszcze większy śmiech Niall’a.
K: Niall, tak nie
wolno. :P
N: Ej ja nic mu nie zjadłem.
Lou: To przecież Niall,
on zawsze coś je. :P
M: Dobra starczy!
L: Kate, a wiesz,
że Malwa i Harry ostatnio tak jakoś dziwnie się na siebie patrzą?
Co on kombinuje?!
K: Serio? (spytała
podejrzanie)
L: Tak zaczynają
naprawdę się „lubić”. XD
K: Uuuuu XD.
M: Liam!
Zmroziłam go wzrokiem.
L: Dobra już
nie będę.
M: No.
Przejechałam po
twarzach wszystkich chłopaków i okazało się, że Niall cały czas jest wpatrzony
w ekran laptopa a raczej w… Kasie!
M: Hej Niall co się
tak zapatrzyłeś?
N: Nic, nic.
Wiedziałam, że tak
powie. Uśmiechnął się i spuścił oczy. A Zayn?
No tak zapomniałam o nim. Cały czas poprawiał sobie fryzurę, patrząc w
moje lusterko. Gdy w pewnym momencie chciałam mu je odebrać, mało co się na
mnie nie rzucił.
M: Hej spokojnie. Ale jak chcesz się
przeglądać to idź po swoje. Moje nie jest do tak brutalnego wykorzystywania.
Więc oddawaj!
Uśmiechnął się
szyderczo i pokręcił głową.
M: Dobra, w takim
razie pochowam wszystkie twoje.
Spuścił głowę i z niechęcią
oddał mi moją własność. W trakcie rozmowy, Harry wypytywał Kasię dosłownie o
wszystko. Np. gdzie mieszkamy czy jakie są u nas warunki atmosferyczne. W pewnym momencie Louis zaczął się wygłupiać, jak na niego przystało. To było nie do wytrzymania,
bo często ofiarą jego wygłupów byłam ja. Raz np. mierzył moje bluzki, a jak
zaczął jedną ubierać, wkurzyłam się. Gdy do niego podeszłam, żeby mu ją
odebrać, zaczął biec w niej po całym pokoju, a ja za nim.
M: Oddawaj to moje!
Lou: Ale teraz
moje.
M: Oddawaj!
Lou: Nie!
M: Dziecko!
Wyszczerzył się i
roześmiał.
M: Agh debilu
oddawaj!
Lou: Nie!
W końcu zmęczyło
mnie bieganie i wpadłam na pewien pomysł. Rano, jak brałam przekąskę, widziałam
jeszcze reklamówkę marchewek i sok
marchewkowy. Popatrzyłam szyderczo na Louisa i pobiegłam na dół. Wyciągnęłam z
lodówki wszystko, co było marchewkowego, i poszłam z powrotem.
M: Hej Lou patrz co
tu mam. :D
Louis otworzył
szeroko oczy.
M: Oddaj ładnie
bluzeczkę, albo tego nie znajdziesz. A jak oddasz to ja tobie też. XD
Louis spuścił głowę
z miną szczeniaczka, a potem podał mi moją bluzkę.
M: No grzeczny
chłopczyk. ;)
Popatrzyłam na
resztę. Wszyscy zachodzili się ze śmiechu. Nie wytrzymałam i sama zaczęłam się
śmiać. Pogadaliśmy jeszcze chwile. Potem Harry jednak zgodził się, aby Niall w
ramach kary za wyłudzenie jedzenia, zabrał nas do Nando’s. Jedzenie tam jest świetne.
Nie ma co Niall ma dobry gust. Gdy wróciliśmy, chłopaki posiedzieli chwilę i
powiedzieli, że muszą jechać do studia nagraniowego i wrócą wieczorem. Rzuciłam
krótkie „Ok” i wyszli. Potem pomachałam im jeszcze i poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku po dość męczącej części dnia.
Mamy rozdział ósmy. Bardzo zależy mi na komentarzach od każdego, kto to czyta. Więc wysil się choć trochę i napisz kilka słów. Przyjmę każdą krytykę. Tylko napisz, co mylisz. ;)

ocieka zajebistościąą!!;D^^
OdpowiedzUsuńkochaaa to ;*** <3333