Gdy się obudziłam,
było ok. 5:00 wieczorem. Poleżałam jeszcze chwilę, ale wiedziałam, że godzinna
drzemka mi się przydała. Potem poszłam do pokoju, gdzie stał fortepian
chłopaków i zaczęłam grać. Najpierw przećwiczyłam swoje utwory, później grałam
piosenki chłopaków, a następnie to co umiałam. W końcu doszłam do piosenki „Hallelujah”.
Jedna z moich ulubionych piosenek do zaśpiewania, ale i niebywale trudna. Dawno
nie używałam polskiego, więc zdecydowałam się na wersję mojego ojczystego
języka. Gdy skończyłam, chciałam pójść do kuchni się czegoś napić, ale jak
tylko się odwróciłam, w drzwiach stali chłopaki z szeroko otwartymi oczami. A
ja, gdy tylko ich zobaczyłam, przestraszyłam się, bo nie wiedziałam, że za mną
stoją. Ba nawet nie słyszałam ich jak wchodzili.
L, Lou, Z, N: Mnie
też.
Roześmialiśmy się z
chłopaków.
M: Zobaczymy. :P
Poszłam do kuchni z
tym samym zamiarem, co na początku, a chłopaki zostali w pokoju. Gdy do nich
wracałam, usłyszałam śmiech Niall’a. Jak weszłam do pokoju, zastałam bardzo
dziwny widok. Harry siedział na plecach Zayna i niszczył mu fryzurę (tak
sądzę), Louis i Liam chyba próbowali ich rozdzielić, a Niall zwijał się ze
śmiechu. Po zobaczeniu czegoś takiego sama zaczęłam się śmiać, ale potem
pomogłam Liamowi i Louisowi odciągnąć Harrego od Zayna.
M: Ej dobra już.
Nie wiem o co wam poszło, ale wystarczy. No Harry złaź!
H: Dobra już,
dobra.
Harry posłusznie
zszedł z Zayn’a. Chłopaki namówili mnie, żebym coś zagrała. Zasiadłam do
fortepianu i zaczęłam grać Adele „Someone like you”. Po skończeniu chłopaki nie
okazali zdziwienia, więc chyba się już przyzwyczaili.
H: Jesteś
niesamowita.
Zarumieniłam się,
bo powiedział to z czułym akcentem. Odpowiedziałam krótkie „Dzięki” i spuściłam
wzrok.
H: Jakie masz plany
na jutro?
M: Jutro sobota
tak? Więc chyba takie, jak dzisiaj. Chociaż chciałabym pozwiedzać Londyn.
H: No wiesz, nikt
lepiej od nas go nie zna, co nie chłopaki?
Chłopaki pokiwali
głową.
M: Naprawdę
pokażecie mi Londyn?
H: To będzie dla
nas wielka przyjemność.
M: Czy ja już
kiedyś mówiłam, jak was kocham?
H: Hm… pomyślmy.
Jeszcze nie.
M: A więc was
kocham.
N: To może zbiorowy
przytulas?
Znam ich całkiem
nieźle, więc wiem, że Niall lubi się przytulać. Wszyscy złączyliśmy się w
uścisku. Chciałam się już uwolnić, ale mnie nie puszczali.
M: Hej wystarczy,
bo mnie udusicie.
Zaśmiali się, ale
mnie puścili. Zauważyłam, że Harremu wypadł z kieszeni telefon. Gdy włączył się
wyświetlacz, zobaczyłam 7 nieodebranych połączeń i 5 sms-ów od jego siostry
Gemmy.
M: Ej Harry. Chyba
ktoś usiłował się do ciebie dodzwonić.
H: O kurde znowu to
samo. Zaraz przyjdę muszę do niej zadzwonić.
Gdy Harry do nas
wrócił, zeszliśmy do salonu obejrzeć horror. Oczywiście jak zwykle się bałam i
ciągle przytulałam się do któregoś z chłopaków. Chociaż chyba nie byłam najgorsza, bo Niall też się bał, i w najgorszych momentach Liam przytulał go do siebie. A Harry, widząc jak się
boję, sam mnie przytulił, a ja odruchowo się w niego wtuliłam. Obudziłam się w
swoim pokoju, zauważyłam, że jest już jasno, a obok leżał Harry.
H: Witam jak się
spało?
M: Cześć dobrze -
powiedziałam półprzytomnie - a co ja tu robię?
H: No nie wiem
wydawało mi się, że spałaś.
M: Haha :P pytam
się czego jestem tutaj, bo przecież byłam na dole.
H: Usnęłaś i cię
przeniosłem. Wiesz tak na serio, to nigdy nie widziałem, żeby ktoś aż tak bał
się horrorów.
Przewróciłam
oczami.
Harry się zaśmiał.
H: Już prawie
jedenasta.
Nie mogłam w to
uwierzyć.
M: Co?! To ile ja
spałam?
H: No bardzo,
bardzo długo.
Przeciągnęłam się.
Byłam bardzo zesztywniała po tylu godzinach snu. Zaczęłam wstawać.
H: Jak chcesz to
sobie jeszcze poleż, a ja przyniosę ci śniadanie.
M: O nie ja już się
należałam i naspałam muszę się poruszać.
Zeszłam z Harrym na
dół. Chłopaki siedzieli w salonie. To co zobaczyłam w kuchni, nieco przerosło
moją wyobraźnię.
Rozdział IX Za nami jeśli czytasz komentuj. Ale czyta to ktoś wgl? ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz