Byłam już trochę pewniejsza, więc zagadałam do
Niall’ a pierwsza.
M: No wiesz,
wiedziałam ,że jesteście zwariowani, ale tego się nie spodziewałam - przypomniałam
sobie to, co się działo, jak weszliśmy do salonu i zachichotałam, a on razem z
mną.
N: Cóż. Liam musiał
ostro zgłodnieć co za często się nie zdarza. Zazwyczaj to moja działka - roześmialiśmy
się.
M: Myślałam, że to
Harry zabiera jedzenie tobie.
N: Spróbowałby.
Zachichotałam, a
później zaczęłam rozmyślać, jakby to było mieć na co dzień taką fajną paczkę
zabawnych przyjaciół. Życie bez kłopotów. A nawet jeśli to zawsze ma cię kto
wesprzeć. W pewnej chwili uświadomiłam sobie że fantazjuję i spuszczając głowę,
posmutniałam.
N: Mogę o coś
spytać? - wyrwał mnie z zamyślenia.
M: Emm… jasne -
powiedziałam nieco zmieszana.
N: Dlaczego
próbowałaś się wykręcać, żeby u nas nie zostać? - zapytał tak, jakby jeszcze
przed chwilą próbował odpowiedzieć sobie na to pytanie.
M: Nie chciałam wam
siedzieć na głowie i wolę być samowystarczalna - powiedziałam z przelotnym
uśmiechem.
N: Aha - odrzekł,
jakby nie za bardzo mi wierzył, a i miał
powód. To było to, o czym nie chciałam im mówić.
Poprzedniego dnia
moje hejterki skrytykowały mój strój i cały czas mnie dobijały. Nie mogłam tego
wytrzymać. Chciałam jakoś odreagować. Próbowałam z muzyką, ale po raz pierwszy
się nie udało. Nie wiedziałam co masz robić, więc najpierw wzięłam nożyczki i
zaczęłam bardzo mocno jeździć nimi po rękach. To i tak okazało się za mało. W
końcu wzięłam żyletkę i przejechałam od łokcia do nadgarstka. Polała się krew. Tego właśnie potrzebowałam. Poczułam
wreszcie ulgę, ale od razu pobiegłam do łazienki, aby zalać ranę zimną wodą i
zrobić opatrunek.
Nie chciałam, żeby
ktoś zobaczył moją ranę. Mógł sobie jeszcze pomyśleć, że mam skłonności
samobójcze, a przecież nie chciałam się zabić. Hmm. Może i dobrze, że kazali mi
zostać u siebie. Po dzisiejszym dniu nie wiadomo co mi mogło strzelić do głowy,
gdybym siedziała sama. Dojechaliśmy do domu, w którym mieszkałam. Oczywiście po
drodze mówiłam Niallowi gdzie ma jechać. Weszliśmy do środka. Na szczęście rano
nie miałam co robić i posprzątałam, więc był idealny porządek. Zaprowadziłam go
do kuchni. Poczęstowałam tostami z nutellą i herbatą i poszłam spakować parę rzeczy. W
międzyczasie włączyłam laptopa i zadzwoniłam do rodziców. Rozmawialiśmy przez
Skype’a.
[Rozmowa: M: Malwa,
R: Rodzice, M1: Mama, T: Tata K: Kamil brat Malwy (emoty reakcja)]
M: Hej wam! :D
R: Cześć skarbie ;)
M1: I jak tam
dzisiaj było?
M: Fantastycznie,
szkoła świetna nauczyciele też. Po prostu bajka. A co u was?
T: Jakoś idzie, ale
trochę nam cię brakuje. Wiesz twój brat trochę się nudzi, bo nie ma komu
dogryzać.
M: Ha i dobrze mu
tak. Niech zobaczy co to nuda jak on czasem gdzieś idzie sam, a mnie nie
weźmie. :P
K: Ale jak wrócisz
to już po tobie!
M: Wiesz jakoś nie
chce mi się wracać może zostanę. :P A ty zanudzisz się na śmierć. Po prostu
zazdrościsz mi, że to ja dostałam niepowtarzalną szansę od losu a nie ty. Bo to
przecież w końcu…
Chciałam
powiedzieć, że to jemu się zawsze dobrze powodziło a nie mnie (zaczęłam mu tak
docinać, zanim jeszcze wyjechałam, chociaż nie miałam ochoty, ale chciałam go
jakoś zgasić), ale mama mi przerwała.
M1: Ej, spokój!
Chyba już dawno to zrozumiał.
M: Wiem, ale
zrozum, to tak pięknie brzmi. I jakie to uczucie gdy możesz w końcu
odpowiedzieć komuś, kto się zawsze z ciebie nabija. XD
T:No a ogólnie przydarza
ci się coś miłego?
Zawsze wiedział co
kiedy trzeba powiedzieć.
M: O tak
zapomniałabym! Dzisiaj spotkałam jednego chłopaka z mojego ulubionego zespołu,
a potem poszłam na chwilę do jego domu i poznałam resztę chłopaków XD. Londyn
jest niesamowity!
M1: O to wspaniale.
A jaki to zespół?
M: One Direction.
Wiesz jedni z tych, którzy mnie inspirują :D. Jak byłam u nich w domu to uparli
się, że nie mogę siedzieć sama w pustym mieszkaniu i zaprosili mnie do siebie
na parę dni.
M1: To dobrze. Ale
zaraz. Jak to sama? A Natalie?
M: A właśnie
Natalie musiała wyjechać z rodzicami na parę dni.
M1: W takim razie
świetnie się złożyło.
M: No też tak
myślę. Niall, ten, którego spotkałam, przyjechał ze mną chwilę do mieszkania, po niezbędne rzeczy. Chcecie go poznać? ;)
T: No pewnie
zawołaj go.
M: Niall możesz tu
na chwilę przyjść?
Okazało się, że był
ze mną w pokoju jedząc tosta. Podszedł do mnie.
M: Mamo, tato to
jest Niall. Niall to są moi rodzice. A tam w tle siedzi mój brat i jak zwykle
się wkurza. :D Zachichotałam. Moi rodzice nie znali angielskiego, ale Kamil
tak.
T: Co ty
powiedziałaś?
M: Nic, po prostu
was przedstawiłam XD - powiedziałam z szerokim uśmiechem.
M1: No dobrze, ale
już przestań.
M: Muszę kończyć,
bo muszę popracować nad piosenką, a to nie zawsze takie proste.
M1: To pa słonko.
M: Zapomniałabym.
Co tam u Marysi?
M1: Ostatnio się
przeziębiła, ale już z nią lepiej. Teraz śpi.
M: Aha to niech zdrowieje
i ucałuj ją ode mnie. Pa:*
R: Papa :*
Rozłączyłam się i
zamknęłam laptopa. Zaczęłam pakować przygotowane rzeczy do tobry podróżnej. Niall
siedział na krześle. Po chwili powiedział.
N: Może nie znam
polskiego, ale coś mi się wydaje, że trochę na ściemniałaś. Nie powiedziałaś im
co się dzisiaj wydarzyło prawda?
Stanęłam jak wryta.
Czy on musiał wszystkiego się domyślać?
M: Nie a co?
N: Dlaczego im nie
powiedziałaś? - spytał z troską w głosie.
M: Bo zaraz zrobili
by z tego nie wiadomo co, musiałabym wcześniej wrócić do domu, a po trzecie
mają własne problemy.
N: Ty też masz ich
całkiem sporo - powiedział i dodał - choćby to.
Wziął moją rękę i
odwinął kawałek rękawa od swetra. Ukazał się biały bandaż, którym, poprzedniego
wieczoru, owinęłam sobie przedramię po przejechaniu po nim żyletką. Zrobiło mi
się głupio i wstyd. Wzięłam rękę i spuszczając głowę, z powrotem zawinęłam
rękaw.
M: To nic takiego -
powiedziałam zmieszana.
N: To nic takiego!?
- wstrząśnięty i zdziwiony - czyli nie miałaś wczoraj w ręce niczego ostrego?
M: Miałam, ale
uwierz nie chciałam nic złego sobie zrobić - zaczęłam się głupio tłumaczyć - to
było jedynie odreagowanie nic więcej.
Pokiwał głową, lecz
już się nie odezwał. Wziął moją torbę i poszliśmy do samochodu. Schowałam swoje rzeczy do bagażnika.
Jest i rozdział trzeci specjalnie dla kumpelki. ;) Jeśli czytacie komentujcie. Nie wiecie ile to dla mnie znaczy. <3
Jest i rozdział trzeci specjalnie dla kumpelki. ;) Jeśli czytacie komentujcie. Nie wiecie ile to dla mnie znaczy. <3

Napisz o tym książke ;D
OdpowiedzUsuńhaha jasne :P
Usuńno napisz;d kupie ją 1 ;D
OdpowiedzUsuń