środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział III - Niezręczna sytuacja


 Byłam już trochę pewniejsza, więc zagadałam do Niall’ a pierwsza.
M: No wiesz, wiedziałam ,że jesteście zwariowani, ale tego się nie spodziewałam - przypomniałam sobie to, co się działo, jak weszliśmy do salonu i zachichotałam, a on razem z mną.
N: Cóż. Liam musiał ostro zgłodnieć co za często się nie zdarza. Zazwyczaj to moja działka - roześmialiśmy się.
M: Myślałam, że to Harry zabiera jedzenie tobie.
N: Spróbowałby.
Zachichotałam, a później zaczęłam rozmyślać, jakby to było mieć na co dzień taką fajną paczkę zabawnych przyjaciół. Życie bez kłopotów. A nawet jeśli to zawsze ma cię kto wesprzeć. W pewnej chwili uświadomiłam sobie że fantazjuję i spuszczając głowę, posmutniałam.
N: Mogę o coś spytać? - wyrwał mnie z zamyślenia.
M: Emm… jasne - powiedziałam nieco zmieszana.
N: Dlaczego próbowałaś się wykręcać, żeby u nas nie zostać? - zapytał tak, jakby jeszcze przed chwilą próbował odpowiedzieć sobie na to pytanie.
M: Nie chciałam wam siedzieć na głowie i wolę być samowystarczalna - powiedziałam z przelotnym uśmiechem.
N: Aha - odrzekł, jakby nie za bardzo mi wierzył, a i miał powód. To było to, o czym nie chciałam im mówić.
Poprzedniego dnia moje hejterki skrytykowały mój strój i cały czas mnie dobijały. Nie mogłam tego wytrzymać. Chciałam jakoś odreagować. Próbowałam z muzyką, ale po raz pierwszy się nie udało. Nie wiedziałam co masz robić, więc najpierw wzięłam nożyczki i zaczęłam bardzo mocno jeździć nimi po rękach. To i tak okazało się za mało. W końcu wzięłam żyletkę i przejechałam od łokcia do nadgarstka. Polała się krew. Tego właśnie potrzebowałam. Poczułam wreszcie ulgę, ale od razu pobiegłam do łazienki, aby zalać ranę zimną wodą i zrobić opatrunek.
Nie chciałam, żeby ktoś zobaczył moją ranę. Mógł sobie jeszcze pomyśleć, że mam skłonności samobójcze, a przecież nie chciałam się zabić. Hmm. Może i dobrze, że kazali mi zostać u siebie. Po dzisiejszym dniu nie wiadomo co mi mogło strzelić do głowy, gdybym siedziała sama. Dojechaliśmy do domu, w którym mieszkałam. Oczywiście po drodze mówiłam Niallowi gdzie ma jechać. Weszliśmy do środka. Na szczęście rano nie miałam co robić i posprzątałam, więc był idealny porządek. Zaprowadziłam go do kuchni. Poczęstowałam tostami z nutellą i herbatą i poszłam spakować parę rzeczy. W międzyczasie włączyłam laptopa i zadzwoniłam do rodziców. Rozmawialiśmy przez Skype’a.
[Rozmowa: M: Malwa, R: Rodzice, M1: Mama, T: Tata K: Kamil brat Malwy (emoty reakcja)]
M: Hej wam! :D
R: Cześć skarbie ;)
M1: I jak tam dzisiaj było?
M: Fantastycznie, szkoła świetna nauczyciele też. Po prostu bajka. A co u was?
T: Jakoś idzie, ale trochę nam cię brakuje. Wiesz twój brat trochę się nudzi, bo nie ma komu dogryzać.
M: Ha i dobrze mu tak. Niech zobaczy co to nuda jak on czasem gdzieś idzie sam, a mnie nie weźmie. :P
K: Ale jak wrócisz to już po tobie!
M: Wiesz jakoś nie chce mi się wracać może zostanę. :P A ty zanudzisz się na śmierć. Po prostu zazdrościsz mi, że to ja dostałam niepowtarzalną szansę od losu a nie ty. Bo to przecież w końcu…
Chciałam powiedzieć, że to jemu się zawsze dobrze powodziło a nie mnie (zaczęłam mu tak docinać, zanim jeszcze wyjechałam, chociaż nie miałam ochoty, ale chciałam go jakoś zgasić), ale mama mi przerwała.
M1: Ej, spokój! Chyba już dawno to zrozumiał.
M: Wiem, ale zrozum, to tak pięknie brzmi. I jakie to uczucie gdy możesz w końcu odpowiedzieć komuś, kto się zawsze z ciebie nabija. XD
T:No a ogólnie przydarza ci się coś miłego?
Zawsze wiedział co kiedy trzeba powiedzieć.
M: O tak zapomniałabym! Dzisiaj spotkałam jednego chłopaka z mojego ulubionego zespołu, a potem poszłam na chwilę do jego domu i poznałam resztę chłopaków XD. Londyn jest niesamowity!
M1: O to wspaniale. A jaki to zespół?
M: One Direction. Wiesz jedni z tych, którzy mnie inspirują :D. Jak byłam u nich w domu to uparli się, że nie mogę siedzieć sama w pustym mieszkaniu i zaprosili mnie do siebie na parę dni.
M1: To dobrze. Ale zaraz. Jak to sama? A Natalie?
M: A właśnie Natalie musiała wyjechać z rodzicami na parę dni.
M1: W takim razie świetnie się złożyło.
M: No też tak myślę. Niall, ten, którego spotkałam, przyjechał ze mną chwilę do mieszkania, po niezbędne rzeczy. Chcecie go poznać? ;)
T: No pewnie zawołaj go.
M: Niall możesz tu na chwilę przyjść?
Okazało się, że był ze mną w pokoju jedząc tosta. Podszedł do mnie.
M: Mamo, tato to jest Niall. Niall to są moi rodzice. A tam w tle siedzi mój brat i jak zwykle się wkurza. :D Zachichotałam. Moi rodzice nie znali angielskiego, ale Kamil tak.
K: Zobaczymy kto się wkurzy jak wrócisz. - powiedział i wybiegł z pokoju.
T: Co ty powiedziałaś?
M: Nic, po prostu was przedstawiłam XD - powiedziałam z szerokim uśmiechem.
M1: No dobrze, ale już przestań.
M: Muszę kończyć, bo muszę popracować nad piosenką, a to nie zawsze takie proste. 
M1: To pa słonko.
M: Zapomniałabym. Co tam u Marysi?
M1: Ostatnio się przeziębiła, ale już z nią lepiej. Teraz śpi.
M: Aha to niech zdrowieje i ucałuj ją ode mnie. Pa:*
R: Papa :*
Rozłączyłam się i zamknęłam laptopa. Zaczęłam pakować przygotowane rzeczy do tobry podróżnej. Niall siedział na krześle. Po chwili powiedział.
N: Może nie znam polskiego, ale coś mi się wydaje, że trochę na ściemniałaś. Nie powiedziałaś im co się dzisiaj wydarzyło prawda?
Stanęłam jak wryta. Czy on musiał wszystkiego się domyślać?
M: Nie a co?
N: Dlaczego im nie powiedziałaś? - spytał z troską w głosie.
M: Bo zaraz zrobili by z tego nie wiadomo co, musiałabym wcześniej wrócić do domu, a po trzecie mają własne problemy.
N: Ty też masz ich całkiem sporo - powiedział i dodał - choćby to.
Wziął moją rękę i odwinął kawałek rękawa od swetra. Ukazał się biały bandaż, którym, poprzedniego wieczoru, owinęłam sobie przedramię po przejechaniu po nim żyletką. Zrobiło mi się głupio i wstyd. Wzięłam rękę i spuszczając głowę, z powrotem zawinęłam rękaw.
M: To nic takiego - powiedziałam zmieszana.
N: To nic takiego!? - wstrząśnięty i zdziwiony - czyli nie miałaś wczoraj w ręce niczego ostrego?
M: Miałam, ale uwierz nie chciałam nic złego sobie zrobić - zaczęłam się głupio tłumaczyć - to było jedynie odreagowanie nic więcej.
Pokiwał głową, lecz już się nie odezwał. Wziął moją torbę i poszliśmy do samochodu. Schowałam swoje rzeczy do bagażnika.

Jest i rozdział trzeci specjalnie dla kumpelki. ;) Jeśli czytacie komentujcie. Nie wiecie ile to dla mnie znaczy. <3

3 komentarze: