sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział I - Zaskakująco - miłe spotkanie :)


Wracałam właśnie z lekcji grania na gitarze i śpiewu. Tak, tak wygrałam konkurs muzyczny, którego nagrodą był miesięczny wyjazd do popularnej szkoły muzycznej w Londynie. Mieszkałam już tam tydzień. Byłam bardzo szczęśliwa, że okazałam się jedną z najlepszych. Ponoć pomógł mi w tym mój talent do muzyki i biegła znajomość angielskiego. Już pierwszego dnia przekonałam się jacy mogą być niektórzy ludzie. Zaczęli mnie hejtować przez moją nieśmiałość. A dzisiaj? Płakałam, bo właśnie jedna z tych, które chcą mnie upokorzyć podsłuchała moją piosenkę (którą miałam zaśpiewać na ocenę jako swoje dzieło) i zaprezentowała ją przed wszystkimi.  Jakby tego było mało, nikt nie uwierzył mi że jest moja, a moja przyjaciółka Natalie, właśnie z Londynu, musiała wyjechać na parę tygodni z rodzicami, więc nie miał kto potwierdzić, że stworzyłam tekst sama. W końcu nie wytrzymałam i uciekłam z płaczem, ubrałam się i wybiegłam na ulicę. Oprócz tego zdarzenia nic mi się ostatnio nie układało. Mój wkurzający już od dawna brat nie dawał mi żyć. Mimo wszystko, nie miałam ochoty się z nim droczyć. Nie wiedziałam dokładnie co chciałam zrobić. Ale pomyślałam, że nie mogę zrobić nic głupiego. Musiałam wytrzymać. Kasia mnie potrzebowała. Bardzo mnie wspiera, mogę jej zaufać, więc chcę, żeby wiedziała, że ona mi też może. Zimny śnieg prószył mi w oczy. Tak, tak jest koniec stycznia. Nie miałam siły dalej iść, więc usiadłam na ławce. Cały czas myślałam o swoim wysiłku włożonym w piosenkę. A kiedy przypomniałam sobie o upokorzeniu, schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. W pewnym momencie poczułam, że ktoś usiadł obok mnie. Ze wstydu przed tym kimś i samą sobą, już miałam wziąć nogi za pas. Nie chciałam, żeby ktokolwiek widział mnie w takim stanie. Nie ważne czy mnie zna czy nie. Ukratkiem zerknęłam na niego i zobaczyłam, że mi się przygląda. Miałam wrażenie, że skądś go znam. Zupełnie zapomniałam o tym, że muszę się kryć ze swoim płaczem, popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
N: Hej jestem Niall Horan z 1D - powiedział w końcu.
M: Tak myślałam że skądś cię kojarzę. Jestem Malwa.
N: Coś się stało? - spytał z siłą rażenia swoich błękitnych oczu. Z zawstydzeniem spuściłam wzrok.
M: Aż tak to widać?
N: No. Jesteś strasznie spłakana - odpowiedział z troską w głosie.
M: Hmm no tak - odpowiedziałam z lekką goryczą w głosie.
N: To chcesz mi opowiedzieć jeśli ci to pomoże? - słychać było jak bardzo chce mi pomóc, więc uległam.
 M: Ostatnio nic mi się nie układa - uważałam, aby jeszcze bardziej się nie rozkleić. Próbowałam też chociaż trochę się pozbierać. Cierpliwie czekał.
M: Nie mogę skupić się na nauce, mój starszy brat nie daje mi żyć, a dzisiaj na lekcji ze śpiewu mieliśmy zaśpiewać napisane przez siebie piosenki i taka jedna podsłuchała jak gram i… - złamał mi się głos - zaśpiewała ją mówiąc że to jej i… - przerwałam przypominając sobie tą scenę:
M: Ej przecież ona jest moja! - krzyknęłam z szokiem, gdy Cloe skończyła śpiewać.
C: Ha jak może być twoja skoro to ja ją śpiewałam? - odpowiedziała z kpiną w głosie.
M: Podsłuchałaś ją, ukradłaś i próbujesz zrobić ze mnie idiotkę! - Cloe parsknęła śmiechem.
C: Przecież to ty sama robisz z siebie idiotkę, cały czas - odpowiedziała ze swobodą w głosie i dodała - A odkąd Natalie wyjechała zostałaś sama i nikt ci już nie pisze piosenek. - wtedy ogarnął mnię straszny gniew.
M: NIKT MI NIE PISZE PIOSENEK! SAMA JE TWORZE! - W końcu Cloe zwróciła się do naszej nauczycielki, która ze zdziwieniem się wam przysłuchiwała.
C: Pani wie że ja nigdy nie ukradłabym nikomu piosenki. Tylko Malwa po prostu jest zazdrosna że pisze lepsze piosenki od niej - powiedziała ze spokojem i zrównoważeniem w głosie. Czułam że długo tak nie pociągnę. Wiedziałam jak to się skończy, bo Cloe była pupilką pani od śpiewu. W końcu z westchnieniem powiedziała.
P: Ależ naturalnie Cloe dostaje szóstkę, a Malwa dostaje naganę za fałszywe oskarżanie koleżanki.
 To pierwsze może jeszcze nie było dla mnie zaskoczeniem, ale drugiego wręcz się nie spodziewałam. Mimo to powoli oddychałam usiłując się uspokoić. Gdy Cloe szła w kierunku swojej ławki powiedziała do mnie przelotnie. „I tak ta piosenka w moim wykonaniu jest lepsza, więc nie masz się czym przejmować.” Tego już nie wytrzymałam.
M: JAK MOGŁAŚ COŚ TAKIEGO ZROBIĆ?!- wykrzyknęłam i wybiegłam.
Kontynuowałam przerwaną opowieść
M: …i nikt mi nie uwierzył że jest moja. W dodatku moja przyjaciółka wyjechała z rodzicami i nie miał mi kto pomóc. -mówiłam teraz nie po kolei, ale inaczej nie dałam rady.
M: A w dodatku ta co ukradła mi tą piosenkę, jest pupilką nauczycielki i ona dostała szóstkę za śpiew, za moje dzieło - niemal to wykrzyczałam, podkreślając ostatnie słowa - a ja naganę za niby fałszywe oskarżenie jak to ujęła psorka - nie byłam w stanie dalej mówić, tylko się rozpłakałam. Niall objął mnie ramieniem, przytulił i powiedział:
N: Nie przejmuj się takimi małpami jak ona, bo nie są tego warte.
M: Łatwo ci mówić - powiedziałam z rezygnacją w głosie.
N: No może i tak - uśmiechnął się - a może mi ją zaśpiewasz?
Znieruchomiałaś zszokowana. Nie mogłaś wydobyć z siebie słowa. Chyba cię przejrzał bo uśmiechnął się jeszcze szerzej.
N: To jak będzie? - spytał z nadzieją.
M: Wybacz, ale na razie raczej nie dam rady śpiewać - odpowiedziałam ze wstydem - wiesz emocje jeszcze do końca nie opadły.
N: No to innym razem - odpowiedział.
M: A będą jeszcze jakieś? - spytałam starając się aby zabrzmiało naturalnie mimo, że w środku rozpierała mnie wielka radość. Wydawał się bardzo miły. Mogłabym go polubić.
N: Myślę, że tak. Wydajesz się być ciekawą osobą.
Nie odpowiedziałam, ale po raz pierwszy spojrzałam na niego wprost. Ale zawstydziło mnie to i odwróciłam głowę z powrotem. W końcu spojrzałam z przerażeniem na zegarek.
M: O kurde. Zaraz spóźnię się na autobus! Wybacz muszę lecieć.
N: Czekaj. Odwiozę cię.
M: Ale nie rób sobie kłopotu - odpowiedziałam wstając. Chciałam podnieść futerał z gitarą, ale Niall mnie uprzedził.
N: Naprawdę nie ma problemu - odpowiedział przekonująco - a do tego nie mam zamiaru puszczać cię samej w takim stanie.
Odwróciłam ze zdziwieniem głowę w jego stronę i trafiłam swoimi oczami na jego. Mimo jego silnego hipnotyzującego wzroku z pomocą wiatru otrzeźwiałam i spuściłam wzrok mówiąc.
M: No dobra niech ci będzie, bo i tak bym już nie zdążyła, a następny mam dopiero za 2 godziny.
N: No to załatwione. Chodź najpierw pójdziemy po samochód.
M: Ok-ej - (nerwowo przeciągnęłam „e”).
Niall zaśmiał się, założył moją gitarę na plecy, wziął jeszcze od mnie plecak i poszliśmy przed siebie.


Taki tam pierwszy rozdział. :) Podoba się? Komentujcie ;)

1 komentarz: