Wracałam
właśnie z lekcji grania na gitarze i śpiewu. Tak, tak wygrałam konkurs
muzyczny, którego nagrodą był miesięczny wyjazd do popularnej szkoły muzycznej
w Londynie. Mieszkałam już tam tydzień. Byłam bardzo szczęśliwa, że okazałam
się jedną z najlepszych. Ponoć pomógł mi w tym mój talent do muzyki i biegła
znajomość angielskiego. Już pierwszego dnia przekonałam się jacy mogą być
niektórzy ludzie. Zaczęli mnie hejtować przez moją nieśmiałość. A dzisiaj? Płakałam,
bo właśnie jedna z tych, które chcą mnie upokorzyć podsłuchała moją piosenkę
(którą miałam zaśpiewać na ocenę jako swoje dzieło) i zaprezentowała ją przed
wszystkimi. Jakby tego było mało, nikt
nie uwierzył mi że jest moja, a moja przyjaciółka Natalie, właśnie z Londynu,
musiała wyjechać na parę tygodni z rodzicami, więc nie miał kto potwierdzić, że
stworzyłam tekst sama. W końcu nie wytrzymałam i uciekłam z płaczem, ubrałam
się i wybiegłam na ulicę. Oprócz tego zdarzenia nic mi się ostatnio nie
układało. Mój wkurzający już od dawna brat nie dawał mi żyć. Mimo wszystko, nie
miałam ochoty się z nim droczyć. Nie wiedziałam dokładnie co chciałam zrobić.
Ale pomyślałam, że nie mogę zrobić nic głupiego. Musiałam wytrzymać. Kasia mnie
potrzebowała. Bardzo mnie wspiera, mogę jej zaufać, więc chcę, żeby wiedziała,
że ona mi też może. Zimny śnieg prószył mi w oczy. Tak, tak jest koniec
stycznia. Nie miałam siły dalej iść, więc usiadłam na ławce. Cały czas myślałam
o swoim wysiłku włożonym w piosenkę. A kiedy przypomniałam sobie o upokorzeniu,
schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. W pewnym momencie
poczułam, że ktoś usiadł obok mnie. Ze wstydu przed tym kimś i samą sobą, już
miałam wziąć nogi za pas. Nie chciałam, żeby ktokolwiek widział mnie w takim
stanie. Nie ważne czy mnie zna czy nie. Ukratkiem zerknęłam na niego i
zobaczyłam, że mi się przygląda. Miałam wrażenie, że skądś go znam. Zupełnie
zapomniałam o tym, że muszę się kryć ze swoim płaczem, popatrzyłam na niego ze
zdziwieniem.
N: Hej jestem Niall
Horan z 1D - powiedział w końcu.
M: Tak myślałam że
skądś cię kojarzę. Jestem Malwa.
N: Coś się stało? -
spytał z siłą rażenia swoich błękitnych oczu. Z zawstydzeniem spuściłam wzrok.
M: Aż tak to widać?
N: No. Jesteś
strasznie spłakana - odpowiedział z troską w głosie.
M: Hmm no tak - odpowiedziałam
z lekką goryczą w głosie.
N: To chcesz mi
opowiedzieć jeśli ci to pomoże? - słychać było jak bardzo chce mi pomóc, więc
uległam.
M: Ostatnio nic mi się nie układa - uważałam,
aby jeszcze bardziej się nie rozkleić. Próbowałam też chociaż trochę się
pozbierać. Cierpliwie czekał.
M: Nie mogę skupić
się na nauce, mój starszy brat nie daje mi żyć, a dzisiaj na lekcji ze śpiewu
mieliśmy zaśpiewać napisane przez siebie piosenki i taka jedna podsłuchała jak
gram i… - złamał mi się głos - zaśpiewała ją mówiąc że to jej i… - przerwałam
przypominając sobie tą scenę:
M: Ej przecież ona jest moja! - krzyknęłam z szokiem, gdy Cloe
skończyła śpiewać.
C: Ha jak może być twoja skoro to ja ją śpiewałam? - odpowiedziała z
kpiną w głosie.
M: Podsłuchałaś ją, ukradłaś i próbujesz zrobić ze mnie idiotkę! -
Cloe parsknęła śmiechem.
C: Przecież to ty sama robisz z siebie idiotkę, cały czas -
odpowiedziała ze swobodą w głosie i dodała - A odkąd Natalie wyjechała zostałaś
sama i nikt ci już nie pisze piosenek. - wtedy ogarnął mnię straszny gniew.
M: NIKT MI NIE PISZE PIOSENEK! SAMA JE TWORZE! - W końcu Cloe zwróciła
się do naszej nauczycielki, która ze zdziwieniem się wam przysłuchiwała.
C: Pani wie że ja nigdy nie ukradłabym nikomu piosenki. Tylko Malwa po
prostu jest zazdrosna że pisze lepsze piosenki od niej - powiedziała ze
spokojem i zrównoważeniem w głosie. Czułam że długo tak nie pociągnę.
Wiedziałam jak to się skończy, bo Cloe była pupilką pani od śpiewu. W końcu z
westchnieniem powiedziała.
P: Ależ naturalnie Cloe dostaje szóstkę, a Malwa dostaje naganę za
fałszywe oskarżanie koleżanki.
To pierwsze może jeszcze nie
było dla mnie zaskoczeniem, ale drugiego wręcz się nie spodziewałam. Mimo to
powoli oddychałam usiłując się uspokoić. Gdy Cloe szła w kierunku swojej ławki
powiedziała do mnie przelotnie. „I tak ta piosenka w moim wykonaniu jest
lepsza, więc nie masz się czym przejmować.” Tego już nie wytrzymałam.
M: JAK MOGŁAŚ COŚ TAKIEGO ZROBIĆ?!- wykrzyknęłam i wybiegłam.
Kontynuowałam
przerwaną opowieść
M: …i nikt mi nie
uwierzył że jest moja. W dodatku moja przyjaciółka wyjechała z rodzicami i nie
miał mi kto pomóc. -mówiłam teraz nie po kolei, ale inaczej nie dałam rady.
M: A w dodatku ta
co ukradła mi tą piosenkę, jest pupilką nauczycielki i ona dostała szóstkę za
śpiew, za moje dzieło - niemal to wykrzyczałam, podkreślając ostatnie słowa - a
ja naganę za niby fałszywe oskarżenie jak to ujęła psorka - nie byłam w stanie
dalej mówić, tylko się rozpłakałam. Niall objął mnie ramieniem, przytulił i
powiedział:
N: Nie przejmuj się
takimi małpami jak ona, bo nie są tego warte.
N: No może i tak -
uśmiechnął się - a może mi ją zaśpiewasz?
Znieruchomiałaś
zszokowana. Nie mogłaś wydobyć z siebie słowa. Chyba cię przejrzał bo
uśmiechnął się jeszcze szerzej.
N: To jak będzie? -
spytał z nadzieją.
M: Wybacz, ale na
razie raczej nie dam rady śpiewać - odpowiedziałam ze wstydem - wiesz emocje
jeszcze do końca nie opadły.
N: No to innym
razem - odpowiedział.
M: A będą jeszcze jakieś?
- spytałam starając się aby zabrzmiało naturalnie mimo, że w środku rozpierała
mnie wielka radość. Wydawał się bardzo miły. Mogłabym go polubić.
N: Myślę, że tak. Wydajesz
się być ciekawą osobą.
Nie odpowiedziałam,
ale po raz pierwszy spojrzałam na niego wprost. Ale zawstydziło mnie to i
odwróciłam głowę z powrotem. W końcu spojrzałam z przerażeniem na zegarek.
M: O kurde. Zaraz
spóźnię się na autobus! Wybacz muszę lecieć.
N: Czekaj. Odwiozę
cię.
M: Ale nie rób
sobie kłopotu - odpowiedziałam wstając. Chciałam podnieść futerał z gitarą, ale
Niall mnie uprzedził.
N: Naprawdę nie ma
problemu - odpowiedział przekonująco - a do tego nie mam zamiaru puszczać cię
samej w takim stanie.
Odwróciłam ze
zdziwieniem głowę w jego stronę i trafiłam swoimi oczami na jego. Mimo jego
silnego hipnotyzującego wzroku z pomocą wiatru otrzeźwiałam i spuściłam wzrok
mówiąc.
M: No dobra niech
ci będzie, bo i tak bym już nie zdążyła, a następny mam dopiero za 2 godziny.
N: No to
załatwione. Chodź najpierw pójdziemy po samochód.
M: Ok-ej - (nerwowo
przeciągnęłam „e”).
Niall zaśmiał się, założył
moją gitarę na plecy, wziął jeszcze od mnie plecak i poszliśmy przed siebie.Taki tam pierwszy rozdział. :) Podoba się? Komentujcie ;)

I to jak ;D
OdpowiedzUsuń