sobota, 13 kwietnia 2013

Prolog


Życie jak życie. Dom, szkoła, lekcje,  wkurzające rodzeństwo, najlepsza przyjaźń i… muzyka. Kocham muzykę na równi z moją naj kumpelką. Obie jesteśmy w tym niezłe, ale mojej kumpelce brakuje wiary w siebie. Obydwie śpiewamy, gramy na fortepianie, a ja dodatkowo na gitarze. Układamy teksty wspólnie lub osobno. Dostałam szansę na wyjazd do Londynu do szkoły muzycznej. Ucieszyła się razem ze mną. Owszem, to że była dobra z muzyki, nie wystarczyło, aby mogła ze mną jechać. Umiała śpiewać i grać, bo ją nauczyłam. Jej rodziców nie było stać na lekcje. Albo inaczej. Było ich stać, ale wcale ich to nie obchodziło. Kasia (moja kumpelka) według swoich rodziców miała jedynie pomagać w domu, skończyć szkołę, studia i znaleźć pracę. Taka była ich wyobraźnia. Przez to, że wywierali na nią taką presję, tym bardziej nie mogła się skupić na nauce. Nie raz opowiadała mi, że ma tego dość. Jej brat mógł rozwijać swoje zainteresowania, dostawał czego chciał. Na niego mieli kasę. Uważam, że wcale nie przesadza, bo widzę jak jest. Zazdrościła mi wyjazdu do Londynu, bo to jej marzenie. Ale jako dobra przyjaciółka nie okazywała tego. Postanowiłam przyjąć szansę, żeby móc później spełnić jej marzenie.
Na wieść o tym, że mam wyjechać do Londynu, najbardziej zły był mój brat Kamil. Zawsze to on miał dobre powodzenie w swoich zainteresowaniach. Grał w drużynie piłkarskiej, pisano o nim w gazetach. Kasia miała podobnie, ale ona na szczęście musiała jeszcze poczekać.
Na wyjazd cieszyłam się jak dziecko. Po dotarciu na miejsce od razu poszłam do mieszkania mojej koleżanki z Londynu Natalie. Chodziłyśmy razem do grupy na muzykę. Oczywiście jak to zwykle bywa były tam miłe i zołzowate osoby. Ale takich jak tam nie było nigdzie. Już od pierwszych lekcji, dały mi popalić, bo nie umiałam poradzić sobie ze stresem przed nowymi ludźmi. Natalie mnie broniła i jakoś było mi lepiej. Niestety minęły 2 dni i powiedziała mi, że musi wyjechać z rodzicami na 2 tygodnie. Zapewniłam, że sobie poradzę, ale wcale nie było łatwo. Ale po niecałym tygodniu pobytu w Londynie zdałam sobie sprawę, że życie wszystko wynagradza, jeśli to ty, mimo wszystko, jesteś dobra dla innych. Więc może zacznę od pierwszego dobrego dnia.

1 komentarz:

  1. No nie wiedziałam ,że tak potrafisz pisać czekam na więcej ;d

    OdpowiedzUsuń